Dzięki za ciekawy link i pobudzający jednocześnie do myślenia (krytycznego)

.
Chyba wg proutu rozwiązaniem tzw. problemu przeludnienia jest podniesienie stopy życiowej ludności. Poza tym problem z wyżywieniem to problem również niewegetariańskiej diety.
Zwróciłbym też uwagę na tę tezę:
Whereas more people once meant more ingenuity, more talent and more innovation, today it just seems to mean less for each.
Tutaj czasownik jest
seems="
wydaje się, że " a nie
oznacza. Czyli to twierdzenie trzeba raczej interpretować jako hipotezę, a nie jakiś empiryczny fakt.
Podczas gdy przyrost ludności niegdyś oznaczał większą pomysłowość, więcej talentu i więcej innowacji, wydaje się, iż dzisiaj oznacza mniej każdej z tych [korzyści] ...
Zwróciłbym tu uwagę, że początkowe twierdzenie wydaje się wyważone, w stosunku do całego następującego po nim wywodu, jednak pamiętaj, że ten wywód opiera się właśnie na tym widzimisię, a nie na faktach.
Więc zapytałbym, komu się wydaje, że przyrost ludności prowadzi do takich, a nie innych konsekwencji? Wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czy podano tam jakieś wiarygodne badania naukowe na potwierdzenie tej hipotezy? Pytań tego typu mógłbym zadać całą litanię odnośnie tego artykułu...
Jedna refleksja być może mało poprawna politycznie: Dla kapitalisty w panującym ustroju więcej ludzi to więcej rywali konkurujących w wyścigu szczurów o wyczerpujące się zasoby naturalne. Dla duchowego aspiranta więcej ludzi to być może większy potencjał duchowy planety, tj. więcej przejawów najwyższej świadomości, zdolnych potencjalnie rozwinąć najwyższe przymioty ciała i umysłu.